środa, 17 maja 2017

rzeka



Szłam pod prąd szeroką płytką rzeką pośród wypalonych słońcem trzcinowisk, gdzie czasem bielały szkielety drzew.
Na mijanych mostach stały ciężarówki wylewające z siebie paskudztwa, lawirowałam między nimi, szukając najczystszej wody.
W końcu dotarłam do betonowej tamy z trupem w środku. Za nią rzeka przerodziła się w strumień,  nie było już równin, ale gęsty pozbawiony barw las, nad którym na mglistym niebie ciążył szary księżyc.
Kiedy zerwałam gałązkę żeby się jej przyjrzeć, każda z dotkniętych roślin ożyła i zaczynała rozkwitać intensywnymi kolorami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz