poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Starzec

SPRZEDANA




"Oisin, syn Finna McCoola, polował pewnego dnia ze swymi towarzyszami w lasach Erynu, kiedy stanęła przed nim córka króla Kraju Młodości. Ludzie Oisina odjechali z upolowaną tego dnia zwierzyną, zostawiając swego pana z trzema psami samemu sobie. Owa tajemnicza istota ukazała mu się pod postacią pięknej kobiety, ale ze świńską głową. Powiedziała mu, że pozbędzie się jej w chwili, gdy on ją poślubi.
- Cóż, jeśli znajdujesz się w takim stanie i jeśli małżeństwo ze mną uwolni cię od tego uroku - powiedział Oisin - to nie pozwolę, żebyś długo miała chodzić ze świńską głową.
Świńska głowa natychmiast zniknęła i oboje udali się do Tir na nOg, Kraju Młodości. Oisin żył tam szczęśliwie jako król przez wiele szczęśliwych lat. Jednak pewnego dnia rzekł do swej nadprzyrodzonej małżonki:
- Chciałbym być dzisiaj w Erynie, żeby zobaczyć ojca i matkę.
- Jeśli pojedziesz -odparła żona- i postawisz stopę na ziemi Erynu, to nigdy nie wrócisz do mnie i staniesz się starym ślepcem. Jak myślisz, ile czasu minęło, odkąd tu przybyłeś?
- Około trzech lat - odrzekł Oisin.
- Mija trzysta lat - powiedziała - od chwili, gdy przybyłeś ze mną do tego królestwa. Jeśli musisz jechać do Erynu, dam ci tego oto białego rumaka, ale jeśli zsiądziesz z niego albo dotkniesz stopą ziemi Erynu, wróci on tu w tej samej chwili, a ty będziesz tam, gdzie cię zostawił, biednym starcem.
- Wrócę, nie obawiaj się - rzekł Oisin - Czy nie mam ku temu powodów? Ale muszę jeszcze raz zobaczyć się z moim ojcem, z moim synem i moimi przyjaciółmi w Erynie, muszę ich ujrzeć choć raz.
Przygotowała rumaka dla Oisina i powiedziała:
- Zaniesie cię on, dokąd chcesz:
 Oisin nie zatrzymywał się, dopóki kopyta wierzchowca nie dotknęły ziemi Erynu, a kiedy tam się znalazł, jechał dalej, aż przybył do Patrick w Munster, gdzie zobaczył człowieka pasącego krowy. Na łące, na której pasły się krowy, leżał duży, płaski głaz.
- Czy możesz przyjść tutaj- zawołał Oisin do pastucha- i obrócić ten głaz?
- A gdzie tam, nie przyjdę - odkrzyknął pastuch - bo nie mógłbym go podnieść ani ja, ani dwudziestu takich jak ja.
Oisin podjechał do głazu i schyliwszy się, chwycił go ręką i odwrócił na drugą stronę. Pod głazem leżał wielki róg Finianów (borabu), skręcony jak muszla morska. Ilekroć którykolwiek z Finianów z Eiynu zadął w ten róg, natychmiast zbierali się przy nim wszyscy pozostali, bez względu na to, w jakiej części kraju przebywali w tej chwili.
- Czy możesz podać mi ten róg? - spytał Oisin pastucha.
- Nie- odpowiedział pastuch- bo ani ja, ani wielu takich jak ja nie zdołałoby podnieść go z ziemi.
Wtedy Oisin podjechał do rogu i schyliwszy się, ujął go w dłoń, ale tak śpieszno mu było zadąć weń, że zapomniał o wszystkim, ześliznął się z grzbietu konia i jedną stopą dotknął ziemi. W tej samej chwili rumak skoczył i zniknął a Oisin legł na ziemi jako stary ślepiec."

Bohater o tysiącu twarzy - Joseph Campbell

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz